Blog post

CO ZOBACZYĆ W JORDANII? #1 | STOLICA JORDANII – AMMAN NAJLEPSZE MIEJSCA

Co zobaczyć w Jordanii? Amman

Co zobaczyć w Jordanii? to wpis, który przyda się każdemu planującemu wyjazd do tego cudownego kraju. Czas na część pierwszą – Amman. Zachęcam do lektury!

Dzisiejszy wpis powstaje w wyjątkowych okolicznościach, a mianowicie w samej stolicy Jordanii, czyli w Ammanie. Jeszcze pół roku temu nie powiedziałabym, że tu wyląduję (dosłownie), ale wiadomo jak to jest z tanimi biletami w RyanAir – nie ma co wybrzydzać, gdy pojawia się opcja wylotu do tak egzotycznego i nieznanego dotąd w Polsce kraju w cenie 300 zł z wliczonym pierwszeństwem wejścia (czyli 2 bagażami). Dodam, że to mój zwiedzony kraj numer 30, więc tym bardziej należy mu się kilka porządnych wpisów na blogu.

W dzisiejszym wpisie napiszę Wam o Ammanie, w którym spędzamy aż 3 noce, natomiast wszystkie praktyczne informacje dotyczące samej Jordanii, kosztów wyjazdu czy spraw organizacyjnych znajdziecie w ostatnim wpisie z cyklu: co zobaczyć w Jordanii.

Amman – stolica Jordanii

Amman – dlaczego spędziliśmy tu aż 4 dni?

Zdecydowaliśmy się na nocleg w samym sercu miasta w 5-gwiazdkowym hotelu z basenem. Wiem, że to pewnie dość nietypowy wybór jak na podróż do Jordanii, ale mieliśmy swoje powody, by spać właśnie w tym miejscu i spędzić tu aż 3 noce. Głównym powodem jest nasze totalne zmęczenie ostatnimi miesiącami i podróżami, w których bez przerwy się przemieszczaliśmy. W Azji zwiedziliśmy 3 kraje w ciągu 14 dni, początkiem maja objechaliśmy samochodem w 6 dni aż 5 krajów (odwiedziliśmy np. Burano), a końcem maja polecieliśmy do Neapolu, z którego następnie popłynęliśmy na malutką wyspę Procida. Co tu ukrywać – było dosyć intensywnie, a do tego dodajcie sobie codzienne obowiązki, przeprowadzkę i aklimatyzację w nowym mieście. Postanowiliśmy, że czas odpocząć, a że mieliśmy kupione bilety do Jordanii, to wczasy typu all inclusive w tym momencie nie wchodziły w grę. Zdecydowaliśmy się spędzić pierwsze 4 dni w Ammanie na totalnym chillu, złapać mnóstwo słońca, popluskać się w basenie i rozkoszować nicnierobieniem. Wprawdzie jesteśmy tu drugi dzień, a ja właśnie piszę ten wpis, więc długo nie wytrzymałam bez pracy, ale to ta jej przyjemniejsza część. Poza tym mam postanowienie, żeby w miarę możliwości pisać na bieżąco z podróży, bo nie lubię odkładać pracy, a po powrocie z każdym dniem coraz trudniej usiąść do pisania.

Amman – gdzie spać?

Znacie już nasz powód znalezienia się w 5-gwiazdkowym hotelu, więc pora o nim nieco napisać. Śpimy w The House Boutique Suites w samym sercu Ammanu tuż przy Rainbow Street, czyli jednej z najpopularniejszych ulic w stolicy. To hotel butikowy urządzony w luksusowym stylu, ale z zachowaniem tradycyjnych elementów architektury arabskiej. Mieszkamy w Studio Superior Suite, czyli 45-metrowym pokoju z łazienką i w pełni wyposażoną kuchnią (aneks kuchenny). Ta kuchnia to super opcja, bo możemy sami podgrzewać posiłki, które kupiliśmy na mieście na wynos, czy przyrządzać drinki we własnym zakresie. :D Jest też żelazko, a nawet deska do prasowania oraz biurko do pracy. W cenie 90 JOD za noc mamy wliczone śniadania, do dyspozycji basen hotelowy, siłownię, a nawet pralnię! Muszę przyznać, że jak na hotel to WiFi działa tu znakomicie, co rzadko się zdarza (nawet śmiga jak szalony na basenie!). I zapomniałam o najważniejszym – niesamowity widok z okna na całe miasto z naszego pokoju na 6. piętrze. Sami zobaczcie…

A propos basenów i Jordanii – Jordania to dosyć specyficzny kraj. Z jednej strony porozbierani turyści w hotelowym basenie, zachodnia muzyka w tle, natomiast w z drugiej strony dobiegające z meczetu modlitwy. Dodam, że na ulicach Ammanu lepiej nie pojawiać się z odkrytymi kolanami czy ramionami – więcej na ten temat przeczytacie we wpisie: Jak ubierać się w Jordanii?

Amman – co zobaczyć?

Jeden dzień postanowiliśmy przeznaczyć na intensywne zwiedzanie miasta. Wzięliśmy Careem (odpowiednik Ubera w Ammanie, tip: gdy kupujecie kartę SIM Orange, otrzymujecie zniżkę w wysokości 50% na przejażdżki z Careem – z lotniska akurat zniżka wynosi ok. 10%, ale w samej stolicy jest rzeczywiście 50%) i ruszyliśmy w drogę.

Amman – Rzymski Amfiteatr

Na pierwszy ogień poszedł Rzymski Amfiteatr z II wieku mieszczący do 6 tys. widzów. Robi ogromne wrażenie! To prawdopodobnie jeden z najważniejszych zabytków w Jordanii z czasów panowania rzymskiego. Przy wejściu do amfiteatru zauważyliśmy, że należy kupić bilety. Zapytaliśmy czy możemy wejść z Jordan Pass. Okazało się, że tak (Jordan Pass to naprawdę super sprawa, napiszę o tym w ostatnim wpisie z Jordanii!). Było bardzo mocne słońce, a ja nie miałam siły wchodzić po schodach, więc usiadłam sobie na dole. :D Kamil wyszedł na samą górę. Przy amfiteatrze mieści się Jordan Museum of Popular Traditions, w którym można zobaczyć m.in. ubrania Beduinów.

Spędziliśmy w amfiteatrze ok. 20 minut i ruszyliśmy dalej w kierunku Cytadeli. Tym razem pieszo, co nie było łatwe, bo z racji położenia Ammanu na licznych wzgórzach, bardzo często trzeba wchodzić po stromych schodach. A pogoda końcem czerwca dopisywała aż nazbyt. :) Jeśli nie możecie zbyt wiele chodzić, macie kiepską kondycję, chore kolano czy cokolwiek innego, szczerze polecam skorzystać z wyżej wspomnianej aplikacji Careem i po prostu podjechać do Cytadeli.

Wpadliśmy po drodze na tradycyjnie parzoną kawę.

Amman – Cytadela

Po pokonaniu setek schodów dotarliśmy do celu. Przy kasie padło pytanie, z jakiego kraju jesteśmy, odpowiedzieliśmy, że z Polski i mamy Jordan Pass, więc wpuszczono nas, o dziwo, bez sprawdzania biletów. Cytadela Jabal al-Qal’a w Ammanie pochodzi z VIII wieku i została wzniesiona w samym sercu Ammanu, na jednym z siedmiu wzgórz. Cytadela otoczona jest 700-metrowym murem zbudowanym w VII wieku przez Arabów.

Na wzgórzu warto zobaczyć pozostałości po rzymskiej Świątyni Herkulesa (i potężne kolumny), Pałac Umajjadów, Jordańskie Muzeum Archeologiczne oraz… niesamowity widok na metropolię. Dla tego widoku – nieskończonej ilości białych domów rozciągających się w całym Ammanie warto było wychodzić tyle po schodach.

Spędziliśmy tam ok. 30 minut i ruszyliśmy dalej. I tu popełniliśmy błąd, ponieważ do Błękitnego Meczetu postanowiliśmy dojść pieszo z Cytadeli. Nie róbcie tego co my, nie powtarzajcie naszego błędu. Było samo południe, niemalże 40 stopni Celsjusza, a droga do meczetu po licznych wzgórzach zajęła nam ok. 30 minut. Ale dotarliśmy…

Amman – Błękitny Meczet

Meczet Króla Abdullaha to tzw. Błękitny Meczet – nazywa się tak ze względu na jego monumentalną niebieską kopułę. To też jedyny meczet w Ammanie udostępniony turystom, dzięki czemu przy meczecie działa sieć kilku małych sklepików, w których można kupić pamiątki i np. porozmawiać z obsługą w języku polskim, a do tego otrzymać darmową herbatę, ponieważ w trakcie delektowania się jordańską herbatą, niewykluczone, że wpadnie Wam w rękę jakaś super pamiątka i zachcecie ją kupić. ;) W meczecie pojawiliśmy się ok. 13:40 – okazało się, że jest przerwa od 13:30 do 14, więc musimy poczekać. Wstęp kosztuje 2 dinary (w zasadzie niby te 2 dinary są za wypożyczenie odpowiedniego do zwiedzania stroju). W środku odpoczęliśmy od zgiełku i upału.

Co ciekawe – w Ammanie żyją koło siebie bezproblemowo różne religie. Z meczetu widać kościół katolicki.


Zakupy w Ammanie

Po zwiedzeniu zabytków w Ammanie postanowiliśmy zajrzeć z ciekawości do galerii handlowej Abdall Mal, ponieważ mieliśmy do niej całkiem niedaleko z Błękitnego Meczetu. Jak się okazało – ceny w Zarze na wyprzedaży były wyższe, niż w Polsce ceny standardowe, więc szybko stamtąd wyszliśmy, by przespacerować się Abdali Boluevard Street. To niesamowite miejsce pełne drogich sklepów i drogich restauracji. Wygląda naprawdę pięknie i bardzo nowocześnie – zupełnie inaczej niż wszystko inne w Ammanie.

Jedzenie w Ammanie

Wychodząc z Abdali Boluevard Street, szukaliśmy nieco tańszej restauracji. Trafiliśmy do tej ze zdjęcia poniżej. Pyszne jedzenie i super ceny – od razu po cenach widać, że to nie jest zbyt turystyczna okolica w przeciwieństwie do okolic Rainbow Street, przy której mieszkaliśmy.

Jak widzicie po poniższym menu – ceny są bardzo atrakcyjne.

Obiad z poniższych zdjęć kosztował nas 12 zł: 2 kebaby, falafele 7 sztuk i dwie puszki Pepsi!

Gdzie zjeść w Ammanie? Jakie są ceny?

Dla przykładu: przy Rainbow Street (czyli najbardziej turystycznej ulicy w Ammanie) jedliśmy podobne jedzenie w Shi Shawerma – za 2 zestawy (kebab + frytki + warzywa) z napojami zapłaciliśmy 7.25 JOD, czyli 38 zł.

W Ammanie koniecznie zajrzyjcie do słynnej restauracji Hashem – podobno jada tam nawet król i wcale mnie to nie dziwi, bo jedzenie jest przepyszne! Jest to legendarne miejsce: bardzo dużo stolików, wszystkie nakryte tanią ceratą, jordański odpowiednik baru mlecznego, który trzeba odwiedzić. Żałuję, że poszliśmy tam w ostatni dzień. Jedzenie jest tylko wege, nie otrzymacie tam mięsa. Do kupienia jest zestaw standardowy (w cenie ok. 30 zł), a w nim: herbaty lub woda, hummus, falafele, warzywa. Taki zestaw wystarczył nam dla dwóch osób na kolację.

Jeśli natomiast szukacie nieco lepszego miejsca na kolację, polecam Wam restaurację Thalati znajdującą się w okolicy Paris Square (jest tam masa fajnych restauracji i barów, to taki krakowski Kazimierz w Ammanie, polecili nam lokalsi). Niesamowity klimat, świetnie urządzone wnętrze i tradycyjne jordańskie posiłki (niektóre niestety obrzydliwe i bardzo nietypowe jak na nasze polskie podniebienia:D). Było drożej, ale pysznie, więc warto tam zajrzeć.

Będąc w Jordanii, warto wypróbować również soku z trzciny cukrowej sprzedawanego na ulicy. Szczerze mówiąc, w Wietnamie bardziej mi smakował, ale w Ammanie mimo tego był pyszny i warty spróbowania.

Jordańskie słodycze

Jordańczycy kochają słodycze. O dziwo, dużo bardziej niż ja, a uwierzcie mi – dotychczas nie poznałam nikogo, kto kochałby je równie mocno. Ciastka w Jordanii są nawet dla mnie za słodkie. 2 kawałki ciasta z pistacjami i ogromną ilością cukru, kupione w cukierni przy drodze, kosztowały nas 0.5 JOD, czyli 2.70 zł.

Jednym z najbardziej popularnych miejsc w Ammanie jest cukiernia Habibah. O każdej porze stoją do niej kolejki, by zjeść kawałek kanefah, czyli ciastka składającego się z sera i ciasta zatopionego w słodkim syropie, posypanego pistacją. Jest cholernie słodkie, ale przepyszne. To właśnie przed cukiernią łatwo zauważyć, że w Jordanii panuje poligamia (a właściwie poligynia) – mężczyźni ze swoimi 3-4 żonami i dziećmi zajadają się ciastkami. Siedzą gdzie się da – na ulicy, murku, chodniku.

Alkohol w Jordanii

Jeśli wybieracie się do Jordanii, raczej nie liczcie, że kupicie alkohol w dobrych cenach. Nie ma takiej opcji. W większości miejsc alkohol jest niedostępny. Można go kupić w specjalnych sklepach, których w Ammanie jest całkiem dużo, ale ceny są bardzo wysokie. Co ciekawe, w Jordanii jest dostępne piwo 5%, 8%, 13%, a nawet 18% i 20%! Mała puszka piwa Petra 5% kosztowała 12 zł.

Amman – Rainbow Street

Wróćmy jednak do Rainbow Street, bo tam spędziliśmy mnóstwo czasu ze względu na lokalizację naszego hotelu. To jedna z najbardziej popularnych ulic w mieście – znajdują się tam liczne bary, restauracje, a nawet targ. Będąc w Jordanii, musicie zobaczyć Tęczową Ulicę!

Amman – nocne życie

Wieczorami to miasto tętni życiem. Mieszkańcy Ammanu wychodzą z domu – jedni chodzą pieszo po mieście, drudzy natomiast jeżdżą wzdłuż najpopularniejszych ulic (m.in. Rainbow Street) i słuchają głośnej muzyki – taka forma rozrywki. :)

Amman nie skradł mojego serca, ale przekonałam się na własnej skórze, że niekoniecznie należy wierzyć ludziom, którzy byli w mieście jeden dzień i twierdzą, że w stolicy Jordanii nie ma co robić. Owszem, jest. Jeśli tak jak my spędzacie tydzień w Jordanii, poświęćcie stolicy więcej niż jeden dzień. Gwarantuję, że nie będziecie rozczarowani. :)

Buziaki!

ZOBACZ RÓWNIEŻ

POPRZEDNI POST

NASTĘPNY POST

3 comments

  • Rafal

    27/07/2019 at 00:57

    Piękne zdjęcia. Oglądam już dziesiąty raz i nie mam dosyć :)

  • Dominika

    01/08/2019 at 09:43

    Widzę, że nie zatrzymujesz się nawet na chwilę! Piękne zdjęcia – jak zwykle :) Oglądając je czuję się, jakbym była tam z Tobą.

  • Monika

    05/08/2019 at 20:28

    Rewelacyjne zdjęcia, widoki i pysznie wyglądające jedzenie. :)

ZOSTAW KOMENTARZ

Twój adres email nie zostanie opublikowany.