Blog post

PRACA W SOCIAL MEDIA – JAK TO BYŁO U MNIE?

Praca w social media – jak to wygląda od kuchni?

Interesuje Was praca w social media? Jeśli tak, koniecznie przeczytajcie ten jakże długi wpis. :)

Jakiś czas temu dodałam się do jednej z grup na Facebooku. Jako nowy członek grupy przedstawiłam się, napisałam kilka zdań o sobie i poprosiłam o radę dotyczącą bloga. W jednym ze zdań wspomniałam o tym, że zawodowo zajmuję się social media i marketingiem. Wyobraźcie sobie moje zdziwienie, gdy zamiast otrzymywać odpowiedź na zadane pytanie, w większości otrzymywałam pytania dotyczące pracy w social media – jak ją zdobyć? czy trzeba mieć wykształcenie kierunkowe? jak zacząć?

Postanowiłam napisać na ten temat tutaj, żeby nieco ułatwić życie sobie i osobom, które są zainteresowane tematem. Od razu zaznaczę, że mój wpis jest mocno subiektywny i nie jest to jedyna droga kariery w social mediach. Wręcz przeciwnie – moja droga jest dosyć specyficzna i wyjątkowa na swój sposób. Same zobaczcie dlaczego…

Jak dostałam pracę w social media?

Odkąd pamiętam, marzyłam o pracy w agencji kreatywnej. Chciałam zajmować się social media. Myślałam o tym na studiach, planowałam zgłosić się na bezpłatny staż. Nawet przygotowałam CV i list motywacyjny, ale w ostateczności nigdzie ich nie wysłałam…

Jak to się zaczęło?

Aby ta historia miała sens, muszę jednak cofnąć się do mojego pierwszego roku studiów. Studiowałam administrację na Uniwersytecie Jagiellońskim. Byłam do tego stopnia pochłonięta studiami, że założyłam bloga i regularnie brałam udział w konkursach związanych w jakiś sposób z modą. Często je wygrywałam. Do mieszkania docierały perfumy, walizki, bony na zakupy, kosmetyki… Miałam wręcz niewyobrażalnego farta! :)

Szkolenie personal shopper

Pewnego dnia zadzwoniła do mnie młodsza siostra „Ejj, wygrałaś!”, „Hmm?”, „Na profilu DeeZee jest informacja, że wygrałaś konkurs!”. I w ten właśnie sposób dowiedziałam się o tym, że wygrałam konkurs organizowany przez DeeZee i Osę Osobistą Stylistkę. Nagrodą było szkolenie personal shopper. Śmiało mogę powiedzieć, że były to dwa dni, które zmieniły całe moje życie. Uwierzyłam w siebie, nabrałam umiejętności w dziedzinie, która mnie interesowała, pogłębiłam wiedzę dotyczącą sylwetek i stylizacji. Zaczęłam myśleć o pracy stylistki. Pragmatyzm zdecydował za mnie, by odłożyć marzenia na później i nadal studiować administrację. Jednocześnie cały czas prowadziłam bloga, który z dnia na dzień zyskiwał nowych czytelników.

Co do kursu – daje on fajne podstawy, jest jednak jedno „ale”. Osa uczy sylwetek, które sama stworzyła, w żadnej innej książce nie znajdziecie o nich informacji, więc w późniejszej pracy jednak trzeba umieć je sobie przełożyć na standardowe figury.

Artystyczna Alternatywa

Czułam, że administracja nie jest dla mnie, pomimo tego kontynuowałam studia. W międzyczasie dowiedziałam się o Artystycznej Alternatywie i zapragnęłam się tam uczyć. Mój wymarzony kierunek to Kreowanie wizerunku i stylizacja. Niestety, szkoła była płatna, a ja w tym czasie nigdzie nie pracowałam, byłam pochłonięta nauką. Nie chciałam też, by rodzice opłacali mi moją fanaberię związaną z modą, skoro w tym czasie już utrzymywali mnie na studiach. I nagle stał się mały cud – otrzymałam propozycję kampanii blogowej, która pozwoliła mi na opłacenie całego roku na Artystycznej Alternatywie. Długo nie musiałam się zastanawiać! :)

W ciągu dwóch lat, bo jak się okazało, zostałam nawet na II rok Kreowania wizerunku i stylizacji, sporo się nauczyłam. Pracowałam nad sesjami zdjęciowymi, moodboardami, trend watchingiem i wszystkim innym związanym z modą. Byłam totalnie pochłonięta nauką – do tego stopnia, że stworzyłam suknię ślubną z bibuły i sukienkę z plastikowych łyżeczek! :)

Tutaj znajdziecie wpis na temat uczelni – O spełnianiu marzeń.

Propozycja nie do odrzucenia

Pewnego pięknego dnia otrzymałam wiadomość od mojej aktualnej Szefowej Dominiki. Propozycja niezobowiązującego spotkania, na które z chęcią poszłam, bo od dawna śledziłam DeeZee, tak jak wspominałam – wygrywałam w DeeZee konkursy i oczywiście kupowałam najmodniejsze buty właśnie tam. Idąc na spotkanie, nie miałam pojęcia co mnie czeka. Spodziewałam się propozycji stylizacji sesji zdjęciowej, zamiast tego otrzymałam propozycję pracy w social media!!!! JA?! Byłam naprawdę w szoku. Postanowiłam jednak pójść na żywioł i spróbować swoich sił… Przeszłam pomyślnie wszystkie rozmowy i testy, po czym otrzymałam informację, że mogę zaczynać pracę w DeeZee. W obuwniczym raju! Nadal jestem pod wrażeniem, gdy o tym myślę. :)

Praca w social media – pierwszy dzień

Moja praca wówczas to 8 godzin spędzonych na Facebooku. Szukanie materiałów, inspiracji, pomysłów, konsultowanie ich z resztą teamu, dodawanie postów, moderowanie komentarzy, odpowiadanie na wiadomości, korespondencja z klientkami. Czułam, że brakuje mi czasu w pracy na pracę, że muszę pracować więcej. W euforii związanej z pierwszą prawdziwą (a nie wakacyjną) pracą wracałam do mieszkania i nadal pracowałam. Bardzo mi na tym zależało, jak zwykle byłam totalnie pochłonięta.

Praca w social media – pierwszy rok

Z czasem zaczęłam wyrabiać się z pracą i szło mi całkiem nieźle. Statystyki leciały w górę jak szalone, SoTrender co miesiąc mówił, że jesteśmy najlepsi, a Szefowie dostrzegli we mnie potencjał. Biliśmy rekordy w polskim e-commerce, świętowaliśmy je całą firmą, piliśmy szampana i dmuchaliśmy świeczki z każdą kolejną symboliczną liczbą obserwatorów. Awansowałam do Działu Marketingu. Powoli dochodziło mi obowiązków, a ja regularnie uczyłam się nowości. Zaczęłam pracę z grafikiem, pracowaliśmy wspólnie nad banerami do mailingów. Kleiłam newslettery i wysyłałam je do klientek. Przejęłam Instagram, tuż po nim kontakty z blogerkami, gwiazdami i stylistami gwiazd. Pisałam teksty na bloga firmowego oraz teksty do reklam w prasie modowej (kilka tytułów miesięcznie). Tworzyłam notki prasowe i rozsyłałam je do bazy. Jeździłam na szkolenia i odbierałam nagrody w imieniu firmy.

Praca w social media – drugi rok

Czułam, że mam coraz więcej pracy, coraz więcej obowiązków i coraz mniej czasu. Do działu doszła Paula, która swoją obecnością znacznie ułatwiła mi życie. Ona zajmowała się social media, ja marketingiem. Dzięki temu miałam możliwość skupić się na większych projektach. Moja praca znowu nabrała szalonego tempa, które uwielbiam. W sierpniu wyjechałam na wakacje. Sporo sobie przemyślałam. Po powrocie postanowiłam nie kontynuować studiów administracji. Gra nie była warta świeczki. Porozmawiałam o tym z rodzicami, przyjęli to, zrozumieli i zaakceptowali.

Praca w social media – trzeci rok

Nadal tu jestem. :) Aktualnie zarządzam pracą dwóch osób – niedawno do działu doszła mi Ania. Cały czas pracujemy nad strategią, wypracowujemy swoje obowiązki, dopasowujemy się do siebie, wyznaczamy cele i dążymy do tego, by je osiągnąć. Mamy pierwsze miejsce na Instagramie w polskim e-commerce. Jesteśmy na trzecim miejscu na Facebooku. Nie wiem co będzie, gdy wszystkich wyprzedzimy, ale myślę, że to nieuniknione. Naszą największą zaletą jest przede wszystkim zgrany team. :)

Praca w social media – cienie i blaski

Pewnie zastanawiacie się czy mam takie dni, w których nie chce mi się wstawać z łóżka, a co dopiero iść do pracy? Oczywiście, że tak – to nieuniknione, zwłaszcza w zimie. Wstaję rano z łóżka, za oknem noc, proszę chłopaka, by wypisał mi „zwolnienie z lekcji”, ale on twierdzi, że to tak nie działa. :D Zdarza się, że poziom stresu, ogromnej ilości pracy i, co za tym idzie, zdenerwowania osiąga wyżyn – jak w każdej pracy. W social media są dodatkowo kryzysy, które wybuchają zazwyczaj w weekendy. Trzeba mieć oczy dookoła głowy i telefon z dostępem do Internetu w ręce. To nie jest tak, że moja praca trwa od 8 do 16. Moja praca trwa cały czas. Gdy dzwoni menedżerka jednej z gwiazd, ja mam urlop, jestem w Barcelonie, a ona prosi o pomoc w kwestii wysyłki butów, robię co w mojej mocy, by załatwić sprawę. Gdy pisze do mnie stylista, ma ważną sesję, potrzebuje butów na już, ja ogarniam mu dostawę. Zdarzają się kiepskie dni, wiadomo, ale tych lepszych jest zdecydowanie więcej. :)

Co zrobić, by praca sprawiała przyjemność?

W grupie, o której wspomniałam na początku wpisu, dziewczyny pisały, że są wypalone, mają dość obecnej pracy, że chcą robić coś ciekawego, kreatywnego, fajnego, coś co sprawi im przyjemność i pozwoli się wykazać. Zdradzę Wam jeden sekret, który na pewno nie będzie jakimś objawieniem, ale jest bardzo istotny. Aby wstawać codziennie rano z uśmiechem na twarzy, należy robić to, co sprawia nam przyjemność i pracować wśród ludzi, których się lubi. Najgorsza jest praca za karę, która nie daje żadnej satysfakcji, jest jedynie wyczerpująca psychicznie i fizycznie.

Na dzisiaj to już koniec wpisu o pracy w social media, wkrótce spodziewajcie się drugiej części – napiszę o tym jak dokształcać się w tematyce social media oraz marketingu. Będzie również o predyspozycjach wymaganych w tego typu pracy. Jeśli macie jakieś pytania, śmiało zadawajcie je w tym wpisie. Na każde z nich udzielę obszernej odpowiedzi.

Buziaki! ♥

praca w social media

POPRZEDNI POST

NASTĘPNY POST

47 comments

  • Kobiece-inspiracje

    14/03/2017 at 20:37

    Bardzo fajny tekst. Widać że kochasz to co robisz, i że jesteś bardzo fajną osobą. Mam nadzieję, że i moje zawodowe i blogowe marzenia też w końcu zaczną się spełniać ;)

    1. Plaamkaa

      14/03/2017 at 21:02

      Kochana, a jakie masz zawodowe i blogowe marzenia? :)

      1. Beata

        14/03/2017 at 22:11

        To samo pomyślałam o spełnianiu marzeń blogowych i zawodowych czytając ten tekst :) Gratulacje i oczywiście dalszych sukcesów! Mi marzy się praca na stałe jako twórczyni contentu na kanały SM marek, robiłam to już i nadal zajmuję się jednym z polskich butików modowych premium, ale marzy mi się własna działalność lub praca dla takiej firmy :) cudownie, że Tobie się udało! A autorce komentarza (Kobiece-inspiracje) również życzę samych wspaniałych osiągnięć, zarówno na blogu, jak i w życiu zawodowym :) Miłego wieczoru!

        1. Plaamkaa

          15/03/2017 at 23:58

          Kochana, myślałaś o założeniu własnej mini-agencji, która z czasem oczywiście się rozrośnie? :)

    2. Dagna| szczesliwawbiznesie.pl

      15/03/2017 at 07:52

      cudowny artykuł! Praca, która daje radość to luksus. Ja jeszcze ciągle pracuję nie do końca tak, jak bym chciała, chociaż już ruszyłam w stronę idealnego życia. życzę powodzenia!

      1. Plaamkaa

        15/03/2017 at 23:58

        Trzymam mocno kciuki za realizację wymarzonego planu! :)

  • Natalia

    14/03/2017 at 21:05

    Mi się cały czas wydaje, że do niczego się nie nadaje… Miałam wielkie plany, być „bizneswoman” (:D), chodzić w sukienkach do pracy (tak, takie zwykłe marzenia), a kiedy wracam z rozmowy kwalifikacyjnej (jeśli jakimś cudem przyszły pracodawca się zgłosi), wiem, że są lepsi ode mnie i oczywiście nikt nie oddzwania. Jak dostać fajną pracę, bez 20 letniego doświadczenia, mając zaledwie 21 lat? Jak trafić na fajnych pracodawców, którzy też pozwolą się rozwijać (będą dawać wolne na dojazd na uczelnie) i oczywiscie mnie zatrudnią?

    1. Plaamkaa

      14/03/2017 at 21:11

      Natalia, masz dopiero 21 lat – cały świat przed Tobą! : )Co robisz w życiu/co lubisz robić? – oczywiście, oprócz chodzenia na rozmowy kwalifikacyjne! ;) Co studiujesz? Co jest Twoją pasją?

      1. Natalia

        14/03/2017 at 21:16

        Myślałam, że na moim zadupiu, gdzie większość umie tylko język rosyjski, będzie to atutem, że umiem angielski i to studiuję, ale się najzwyczajniej pomyliłam, trzeba raczej mieć coś dodatkowego. Oczywiście mam, bo skończyłam technikum związane ze spedycją, ale niestety po złożeniu CV do prawie wszystkich spedycji, jakie znam, też się okazało, że jestem za młoda, bez doświadczenia. Pasji mam dużo, od mody (jestem najlepsza w wyszukiwaniu rabatów, kuponów na ubrania :D) po fitness, największym moim marzeniem jest, żeby ten język jednak rozwijać :(

        1. Plaamkaa

          14/03/2017 at 21:41

          Nat, a myślałaś o jakimś stażu? Skoro argumentem jest brak doświadczenia, może musisz go nabrać nieco więcej? :)

    2. Magda

      15/03/2017 at 13:07

      Natalia mam tak samo, też czuję, że do niczego się nie nadaje… chodzę na rozmowy kwalifikacyjne i nic… Mam 24 lata kończę magisterkę i nie wiem co dalej…
      Plaamkaa gratuluję, że udało Ci się tyle osiągnąć :) Ciekawy wpis, czekam na kolejną część :)

      1. Plaamkaa

        16/03/2017 at 00:00

        Dziewczyny, nie możecie o sobie tak myśleć, ani tym bardziej mówić! Nie ma człowieka, który się do niczego nie nadaje – każdy ma TO COŚ, w czym jest naprawdę świetny. Problem polega na tym, że trzeba TO COŚ odnaleźć. :) A kolejna część już w przyszłym tygodniu, ilość osób, które przeczytały artykuł jest dla mnie przerażająca! Ale oczywiście bardzo się cieszę, że aż tyle. :))

    3. niki

      24/03/2017 at 14:34

      nie chcę żeby to zabrzmiało brutalnie Natalia, ale również jestem na tyle szczera, że nie lubię owijać w bawełnę.
      Moim zdaniem, bez zmiany sposobu myślenia, nie wiele osiągniesz.
      Po pierwsze i najważniejsze nigdy nie porównuj się do innych, bądź pewna siebie i tego co chcesz robić i do czego dążysz, jeżeli starasz się o pracę, która jest Twoim marzeniem nie ustawaj w walce.
      Druga rzecz to mówisz o doświadczeniu, oczywiście, że nie ma opcji żeby w wieku 21 lat mieć 20 letnie doświadczenie, nie wiem jakie są Twoje oczekiwania, ale często prowadzę rekrutacje i takie młode osoby jak Ty (oczywiście teraz troszkę generalizuję), mają oczekiwania zwłaszcza finansowe, nie współmierne do wymienionego przez Ciebie doświadczenia. Moim zdaniem mierz możliwości tego co możesz zaoferować pracodawcy jako młody pracownik, versus wynagrodzenie, ja osobiście uważam, że jak starasz się o pracę marzeń, warto zejść z oczekiwań, a kiedy już dostaniesz pracę, dawać z siebie tyle, żeby osiągać coraz więcej i więcej, zarówno doświadczenia jak i wynagrodzenia. Prawda jest taka, że tylko kilka % ludzi ma szczęście reszta musi sobie szczęście wykreować samemu. Trzymam za Ciebie mocno kciuki, życzę powodzenia w dążeniu do kariery:)

  • Gingerhead

    14/03/2017 at 21:24

    Wow! Bardzo ciekawy i interesujący wpis :) Super ze poruszyłaś ten temat na blogu :)

    1. Plaamkaa

      14/03/2017 at 21:42

      Gingerhead, bardzo dziękuję za komentarz! :)

  • Weronika Blowerka

    14/03/2017 at 22:10

    Ogromnie się cieszę, że właśnie dzięki grupie trafiłam na Twojego bloga Bardzo Ci gratuluję i życzę dalszych sukcesów.

    1. Plaamkaa

      14/03/2017 at 23:24

      Ja cieszę się jeszcze bardziej, że dzięki grupie miałam możliwość pozyskania nowych, aktywnych, komentujących czytelników! Dziękuję! ♥

  • ROKSI

    14/03/2017 at 22:39

    Marzy mi się taka praca. Sama zmieniłam kierunek rezygnując z weterynarii na rzecz zarządzania i marketingu ;) Od długiego już czasu jesteś dla mnie inspiracją :)
    Czekam na kolejny wpis o którym wspomniałaś.
    Pozdrawiam :*

    1. Plaamkaa

      14/03/2017 at 23:23

      Jesteś zadowolona z tej zmiany? Daj proszę znać, jestem bardzo ciekawa! :)

      1. ROKSI

        17/03/2017 at 19:13

        Oczywiście, że tak :) Od 6 lat prowadzę bloga i to głównie zmotywowało mnie do zmiany. Weterynaria to praca 24 na dobę w ciężkich warunkach, wyciągną Cię nawet z łóżka w środku nocy. Do tego ludzie tego nie doceniają. Ja chce mieć w przyszłości również czas na rodzinę. Pracowałam w przychodni weterynaryjnej rok i zdecydowałam się na zmianę. Chociaż lubiłam tą pracę i trochę tęsknię to wiem, że na całe życie to by się u mnie nie sprawdziło. Uwielbiam modę, a w tej pracy nie ma na nią czasu. Chcę zakładać do pracy eleganckie sukienki, a nie dresy :D Na szczęście dość szybko doświadczyłam tego wszystkiego i mogłam jeszcze spokojnie dokonać zmian ;) Także zdecydowanie warto zmienić kierunek jeśli widzimy, że jest to nie do końca to co nam pasuje bo to decyzja już na całe życie. Pozdrawiam :)

  • Martyna

    14/03/2017 at 22:51

    Super, chętnie o tym poczytam bo interesuje mnie ten temat :)
    Jednak chciałam o coś zapytać. Jest pewna rzecz która w SM mnie strasznie denerwuje.. mianowicie fakt że wiele firm zapożycza sobie zdjęcia. Owszem, wiele obrazków można znaleźć na hostingach obrazkowych, ale też nie raz spotkałam się z tym że firma zwyczajnie kradnie zdjęcie które do nich nie należy. Oczywiście nie mówię akurat o Deezee, ale zauważyłam że często tak jest że nikt nie zastanawia się nad źródłem zdjęcia, a nawet jeśli ja zna to nigdy go nie podpisują. Raz zdarzyło mi się że moje zdjęcie bez wiedzy dodano na hosting obrazkowy, a potem firma wrzuciła je na swój instagram (z produktami których nawet nie mają), a dodatkowo jeszcze za prośbę usunięcia była dla mnie bardzo niemiła. Przecież można przy odrobinie wysiłku mieć swoje ładne zdjęcia a nie kopiować cudze! A Ty co o tym myślisz? Uważasz że to uczciwe? :)

    1. Plaamkaa

      14/03/2017 at 23:28

      Martyna, podzielam Twoje zdanie. Sama cały czas walczę z kimś, kto zapożyczył sobie moje zdjęcie (blogerskie) i używa go w celu komercyjnym. Szczytem bezczelności była właścicielka sklepu, która do moich zdjęć dodała znaki wodne swojego logotypu firmy! Ręce mi opadają! :D W DeeZee nie stosujemy takich praktyk, ogromną uwagę przykładamy do własnych zdjęć. W moim biurze jest małe studio do robienia specjalnych fotografii na Instagram i Facebooka – te wszystkie słodkie zdjęcia butów z kwiatami to nasza zasługa. :)

  • Monika

    14/03/2017 at 22:57

    Wszystko super, tylko zdajesz sobie sprawę, ze większość contentu na profilach sm deezee to kradzież? Wiec jaka w tym wszystkim Twoja wyjątkowa praca skoro dodajesz kradzione zdjęcia z pinteresta i dzięki temu jesteście liderem na IG?

    1. Plaamkaa

      14/03/2017 at 23:23

      Kochana, zrobię Ci na szybko przekrój naszego IG: 70% zdjęć jest mojego autorstwa – to jest właśnie ten sukces, o którym piszę – mamy takie fajne zdjęcia, że inne firmy je kradną i używają ich na swoich stronach internetowych czy kontach SM – z czym oczywiście walczymy, 20% to regramy (zdjęcia osób, z którymi współpracujemy w naszych butach, wszystko oznaczone), 9% to banerki tekstowe z zabawnymi tekstami tworzone przez naszą graficzkę, a 1% to inspiracje – w dodatku bierzemy je od naszych polskich blogerów i wszystko oznaczamy. Jak zatem możesz coś takiego pisać? Przecież to oszczerstwo. :)

    2. Martyna

      15/03/2017 at 13:06

      no to cieszę się że myślisz tak samo, pełen profesjonalizm! :)

  • Turkaweczka

    14/03/2017 at 23:51

    Plameczko – Kocham Cie😍hihi! Zajmujemy sie podobnymi rzeczami, ale w innych branzach😉 na pocieszenie Dziewczyny – jak skonczylam studia (dwa fakultety, szkolenia, staze, wyroznienia etc), tez mi sie wydawalo, ze pracodawcy beda na mnie czekac z otwartymi ramionami… a tu d… wyslalam dokladnie 96 CV😨 wysylalam wszedzie, gdzie w ogloszeniu bylo cokolwiek, czym moglabym sie zajmowac i co najwazniejsze nie siedziec w domu!!! Dla mnie siedzenie w domu, to strata czasu – MUSIALAM COS robic😉 uwierzcie mi – siedzenie bezczynne w domu i marazm jest najgorsza sytuacja… a do tego dolowanie sie! zaluje jedynie, ze nie poszlam na kurs jezyka szwedzkiego lub wloskiego😣ale wszystko przede mna😉 Zaczynalam dzien od sniadania przed kompem i pracuj.pl (kiedys to byl topowy portal dla szukajacych prace). Po miesiacu ciszy, nagle dostalam kilka telefonow z zaproszeniem na rozmowe kwalifikacyjna… i dostalam prace w branzy nie z mojej bajki – medycznej🤔idac na rozmowe zrobilam rozeznanie branzy, firmy, poczytalam o wladzach firmy, przejrzalam ich strone i produkty, reklamy etc. Od prawie 10 lat pracuje jako PRowiec i rzecznik prasowy firmy😎Moja rada: szukajcie kursow, stazy (takze bezplatnych) na stronach firmowych. Wiem, ze P&G czy L’Oreal organizuje staze. Z UE jest duzo bezplatnych kursow jezykowych. Droga do sukcesu jest zawsze w budowie💪✊przy okazji polecam Wam artykul w Elle o dziewczynie – Adze Pala-Jasikowskiej, ktora sprowadzila do Polski Tousa – inspirujaca kobieta, ktorej historia pokazuje, ze przypadek czesto kieruje nasza przyszloscia😊

    1. Ive85

      15/03/2017 at 21:22

      Kurcze a ja nawet informacji o dofinansowaniu j. angielskiego nie mogę znaleźć: ( chyba że wspierają naukę innych, mniej popularnych języków?

    2. Plaamkaa

      16/03/2017 at 00:07

      Ależ mam cudowne czytelniczki! ♥ Kochana, uśmiecham się na każdy Twój komentarz i bardzo mi miło, że poświęcasz swój czas, by aż tyle napisać! :)) Zaskoczyłaś mnie swoją ilością CV! WOW! Zwłaszcza, że ja tylko 4 razy w życiu byłam na rozmowie kwalifikacyjnej! :D Znalazłaś super pracę, jestem z Ciebie dumna! Najważniejsze to walczyć do końca i się nie poddawać! Zaraz biorę się za lekturę Elle. Buziaki! :*

  • Kobieta po 30

    15/03/2017 at 08:58

    ale super post :) widać, że naprawdę lubisz to, co robisz

    1. Plaamkaa

      16/03/2017 at 00:04

      Ja to kocham, to całe moje życie! <3

  • Madziastylee

    15/03/2017 at 11:40

    Taka praca jest ciekawa :) tak myślę :)

    1. Plaamkaa

      16/03/2017 at 00:04

      Potwierdzam! :)

  • Ewa Macherowska

    15/03/2017 at 12:34

    Bardzo wartościowy wpis :) Dzięki!

    1. Plaamkaa

      16/03/2017 at 00:04

      Dla mnie to przyjemność! :)

  • Madzia

    15/03/2017 at 13:35

    Ja skończyłam administracje, zawsze chciałam pracować w biurze m.in. dlatego, żeby się elegancko ubierać :P Teraz zaocznie studiuję zarządzanie i odbywam staż w urzędzie. Czytając Twojego bloga zaczęłam się zastanawiać czy to jest to co chcę w życiu robić. Fajnie byłoby mieć taką pracę jaką masz Ty, niby biurową, ale nie tylko :) Przede wszystkim ciekawa i nieprzewidywalna, na pewno nigdy Cię nie znudzi. U mnie w okolicy nie ma za dużo firm zwłaszcza takich ciekawych, a nie chciałabym wyprowadzać się do dużego miasta (kocham swoją wieś :P).
    Dopiero zaczęłam swoją ścieżkę zawodową i mam nadzieję, że kiedyś będę pracować w jakiejś fajnej firmie :) Może powinnam pomyśleć o marketingu, pewnie byłoby lepsze niż podatki :P

    1. Plaamkaa

      16/03/2017 at 00:03

      Jednak elegancki ubiór to nie wszystko, prawda? ;) A tak całkiem serio to ja tęsknię za tą swoją wsią – marzę o spokoju, braku korków, ciszy, czystym powietrzu, dojeździe do centrum miasta w 10 minut, a nie 60. Chyba zaczynam po prostu dorastać. :) Marketing jest bardzo ciekawy, zapewne dużo ciekawszy niż podatki. Pamiętaj, że każdy moment jest dobry na to, by zacząć robić coś nowego. Buziaki! :*

  • Zuzaaa

    15/03/2017 at 19:59

    Mega Ci zazdroszczę! Ale to taka pozytywna zazdrość, motywujaca :) moim marzeniem od nie wiem kiedy jest pracować w modzie, a konkretniej – stylistka. Jest to jedyna praca w jakiej się widzę i wiem, że codziennie rano wstawalabym do niej z uśmiechem co dla mnie jest w pracy priorytetem :) mam tylko jeden problem… zupełnie nie wiem jak zacząć! Pisałam już do paru osób chociażby zeby podpatrzec jak to wyglada od kuchni ale zero odzewu :( masz może jakieś wskazówki, porady? :) pozdrawiam i gratuluję publikacji u Kenzy! :)

    1. Plaamkaa

      16/03/2017 at 00:01

      Kochana, tak się składa, że jestem w trakcie pisania artykułu dla portalu Allani o pracy stylisty. Obserwuj mnie w SM, będę podawać linki do artykułu! :)) Dziękuję za gratulacje! <3

  • Dorota

    16/03/2017 at 14:11

    … a ja podzielam zdanie Plamki :) nie wolno myśleć, że do niczego się nie nadaję, bo nie mam pracy, doświadczenia, jestem bardzo młoda, itd.
    Sama mam 22 lata, od ponad roku pracuję na etacie. Z zawodu jestem księgową ( może to dziwne, ale lubię to, te wszystkie liczby sprawiają mi frajdę :D ), a obecnie studiuję informatykę ( z czego nie jestem zbyt zadowolona, ale nawet nie uwierzycie jaką miałam radochę jak zagięłam resztę pracownic z 20 letnim stażem swoją wiedzą pochodzącą z uczelni ! :D ).
    Nigdy nie wolno się poddawać, ja również przeszłam ciężką drogę w poszukiwaniu pracy, większość pracodawców nie dała odpowiedzi na moje podanie, usłyszałam, że nie mam doświadczenia, ubiegając się o staż usłyszałam (o zgrozo!!!) „nie ma Pani stopnia niepełnosprawności”.
    W końcu dostałam pracę, można powiedzieć, że wymarzoną, bo od zawsze chciałam żeby moja praca była związana z moim wykształceniem. Początki to prawdziwe tortury, cały czas czegoś się uczę, ale moja chęć do pracy i do poszerzania swojej wiedzy doprowadziła do tego, że na dzień dzisiejszy to mnie proszą o radę pracownice z 10-20 letnim stażem.

    I tego Wam życzę, spełniajcie swoje marzenia, zdobywajcie doświadczenie, poszerzajcie wiedzę :)

    Na zakończenie dodam – Plamko ! świetny blog <3 czekam na kolejne wpisy, które jak zawsze przeczytam od deski do deski :D

  • Dorota

    16/03/2017 at 14:12

    … a ja podzielam zdanie Plamki :) nie wolno myśleć, że do niczego się nie nadaję, bo nie mam pracy, doświadczenia, jestem bardzo młoda, itd.
    Sama mam 22 lata, od ponad roku pracuję na etacie. Z zawodu jestem księgową ( może to dziwne, ale lubię to, te wszystkie liczby sprawiają mi frajdę :D ), a obecnie studiuję informatykę ( z czego nie jestem zbyt zadowolona, ale nawet nie uwierzycie jaką miałam radochę jak zagięłam resztę pracownic z 20 letnim stażem swoją wiedzą pochodzącą z uczelni ! :D ).
    Nigdy nie wolno się poddawać, ja również przeszłam ciężką drogę w poszukiwaniu pracy, większość pracodawców nie dała odpowiedzi na moje podanie, usłyszałam, że nie mam doświadczenia, ubiegając się o staż usłyszałam (o zgrozo!!!) „nie ma Pani stopnia niepełnosprawności”.
    W końcu dostałam pracę, można powiedzieć, że wymarzoną, bo od zawsze chciałam żeby moja praca była związana z moim wykształceniem. Początki to prawdziwe tortury, cały czas czegoś się uczę, ale moja chęć do pracy i do poszerzania swojej wiedzy doprowadziła do tego, że na dzień dzisiejszy to mnie proszą o radę pracownice z 10-20 letnim stażem.

    I tego Wam życzę, spełniajcie swoje marzenia, zdobywajcie doświadczenie, poszerzajcie wiedzę :)

    Na zakończenie dodam – Plamko ! świetny blog <3 czekam na kolejne wpisy, które jak zawsze przeczytam od deski do deski :D

  • Andziathere

    16/03/2017 at 16:04

    Świetny tekst. Zazdroszczę możliwości pracy w dziale marketingowym, zawsze mi się to podobało. Niestety jestem z Olsztyna i nie planuje przeprowadzki a tu nie ma nic ciekawego :(

    1. Plaamkaa

      18/03/2017 at 20:51

      Kochana, a szukałaś? :))

  • jeilliebean

    17/03/2017 at 14:12

    Najlepsza branża na świecie :D

    1. Plaamkaa

      18/03/2017 at 20:39

      Dokładnie! :D <3

  • Monika

    21/03/2017 at 19:07

    Świetnie napisane. Jeśli człowiek robi to, co naprawdę lubi i współpracuje ze zgraną, sympatyczną i pracowitą ekipą, która wie, czego chce, to przyjemność. :)

  • Martoszka

    21/03/2017 at 23:49

    Czytałam artykuł, choć dopiero dzisiaj zdecydowałam się podzielić swoją historią.
    Mnie osobiście bardzo inspirujesz – wybrałaś własną drogę i zostawiając coś co nie było Ci potrzebne i realizujesz się w 100%. Sama bym tak chciała – ale nie zatrzymałam się na „chceniu”.
    Wcześnie wiedziałam, co chce robić, kierunek studiów jaki wybrałam łączy się z tym co chce robić.
    Wiem, że same studia to mało, od pierwszego roku zaczęłam działać w kołach naukowych, a to pozwoliło mi zostać na tyle zauważoną, że dzisiaj pracuje na Uczelni, zbieram doświadczenie i kontakty.
    Wiem, że to dopiero początek mojej drogi i cieszę się, że takie osoby, jak Ty piszą o swojej drodzę, bo to daje strasznego kopa do działania.

    Dziękuje <3

  • Ania

    22/03/2017 at 12:17

    Świetny tekst, który pokazuje,że nigdy nie warto porzucać marzeń! Ja za dzieciaka chciałam zostać malarką, ale z wiekiem mi to przeszło. Potem trochę się zagubiłam i doszłam do wniosku,że właściwie to ja nie wiem co lubię w życiu robić. Na szczęście po jakimś czasie odkryłam w sobie pasję gotowania. Nie chodzi tylko o siedzenie w kuchni, ale o wszystko, co jest z tym związane – gastronomia, żywienie, fotografia kulinarna. Moje wykształcenie jest bardziej administracyjne niż gastronomiczne,więc musiałabym się trochę nagimnastykować, żeby zostać kucharką w fajnej knajpie, ale pomyślałam o blogu. Na początku miałam ciśnienie, bo jestem w gorącej wodzie kąpana, ale gdy zauważyłam, że po trzech latach prowadzenia bloga i codziennych wpisach ja jestem wymęczona i się wypalam, a czytelników nie przybywa, postanowiłam coś zmienić. Wykupiłam na początek domenę i hosting. Teraz piszę rzadziej, ale przykładam większą wagę do wpisów. Mało tego, nigdzie się nie spieszę, bo wiem, iż muszę poświęcić jeszcze sporo czasu i uwagi na naukę wszystkiego,co wiąże się z prowadzeniem dobrego bloga. Oczywiście z czegoś trzeba żyć, więc muszę podzielić swój czas na siedzenie w domu przed laptopem i pracę w korporacji. I tutaj pojawia się ważna sprawa… Głośno ostatnio o tzw. „umowach śmieciowych”… Ja pracuję na umowę zlecenie, dzięki czemu mam elastyczny czas pracy, nie muszę siedzieć w korpo od 8 do 16, dzięki czemu nie wracam styrana jak górnik z kopalni i chyba tylko dlatego mam jeszcze czas i chęci, aby pogrzebać w sieci. Moja rada dla dziewczyn, które pisały, że się do niczego nie nadają – nie należy się poddawać! Ja szukałam pracy przez rok, bo nie widziałam siebie w sklepie za ladą itp. Podjęłam się obecnej pracy z zamiarem szukania czegoś, co będzie bardziej do mnie pasowało. I tak właśnie jest! Powoli, małymi kroczkami wydeptuję swoją ścieżkę, przy okazji ucząc się nowych rzeczy dobrze się przy tym bawiąc :)

ZOSTAW KOMENTARZ

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

NEWSLETTER

ZAPISZ SIĘ DO NEWSLETTERA

autoresponder system powered by FreshMail