Blog post

PRZYMIARKI SUKNI ŚLUBNEJ – RELACJA

Przymiarki sukni ślubnej to jeden z najważniejszych momentów w życiu każdej przyszłej Panny Młodej. Dzisiaj mam dla Was wpis pisany na świeżo, jeszcze pod wpływem emocji. Właśnie wróciłam z moich pierwszych w życiu przymiarek sukni ślubnej! We wpisie postaram się Wam wszystko opowiedzieć i pokazać suknie, które mierzyłam.

Przymiarki sukni ślubnej – jak się przygotować?

Jeśli obserwujecie mnie na Instagramie, zapewne wiecie, że trochę stresowały mnie te przymiarki – w zeszłym tygodniu opowiadałam Wam o moich przygotowaniach do tego dnia (jeśli nie widzieliście, zapraszam do Wyróżnionych PRZYMIARKI SUKNI ŚLUBNEJ tutaj: @plaamkaa). Wprawdzie miałam już przyjemność towarzyszyć najpierw na przymiarkach sukni ślubnej mojej przyjaciółki, a rok później również siostry, ale co innego pomagać komuś i doradzać, a co innego założyć na siebie białą suknię i podjąć decyzję dotyczącą wyboru tej właściwej.

Przymiarki sukni ślubnej – co zabrać ze sobą?

O to, co należy ze sobą zabrać i jak przygotować się do tego dnia, zapytałam na Instagramie moje obserwatorki, które przymiarki sukni ślubnej mają już za sobą. Otrzymałam mnóstwo cennych rad, za które z całego serca dziękuję. Oto niektóre z nich – moim zdaniem najważniejsze:

Co należy ze sobą zabrać na przymiarki sukni ślubnej?

  • Buty na obcasie, które Panna Młoda chce mieć na ślubie – również ze względu na komfort i higienę, żeby nie mierzyć salonowych butów,
  • Zaufaną osobę, która szczerze doradzi,
  • Gumkę do włosów lub coś do upięcia ich,
  • Ładny makijaż, żeby czuć się dobrze,
  • Pozytywną energię i dobre nastawienie.

Główna rada, którą prawdopodobnie słyszy każda przyszła Panna Młoda: Mierz wszystkie sukienki, nie zamykaj się na dany fason czy kolor, zobacz, w czym Ci dobrze i dopiero wtedy decyduj. Nie idź na przymiarki z nastawieniem, że chcesz syrenkę, bo jest spora szansa, że wyjdziesz z princesską.

Ja na przymiarki zamówiłam biustonosz Wonderbra, który ostatecznie okazał się zupełnie niepotrzebny (ale jest super, więc polecam Wam go z całego serca na co dzień). Zabrałam ze sobą szpilki, które również się nie przydały, ponieważ stałam na podwyższeniu podczas mierzenia sukni. Przydały się związane włosy, bezszwowa bielizna i dobry humor. A co najważniejsze – bliskie osoby, którym mogłam zaufać i które nie wcisnęłyby mi nigdy kitu, bo są szczere aż do bólu, za co jestem im wdzięczna.

Przymiarki sukni ślubnej – jak się przygotować?

Przyznam szczerze, że stresowałam się tym, że będę miała gorszy dzień, że będę kiepsko wyglądała, że nie będę czuła się dobrze w swoim ciele, a co dopiero w sukni ślubnej. Aby zapobiec takim sytuacjom, postanowiłam porządnie przygotować się do przymiarek:

  • Odwiedziłam fryzjera i odświeżyłam kolor włosów (farbuję włosy na ciemniejszy kolor, niż mój naturalny, więc farbowanie odrostów to konieczność),
  • Wybrałam się na uzupełnienie rzęs (regularnie przedłużam),
  • Dwa tygodnie przed przymiarkami poddałam się zabiegom z retinolem, dzięki któremu stary naskórek zszedł mi zupełnie z twarzy, a w dniu przymiarek moja cera wyglądała świeżo i po prostu dobrze,
  • Dzień przed przymiarkami zrobiłam sobie domowe SPA – użyłam maseczek Glamglow, które opisałam w tym wpisie: Maseczki Glamglow (polecam!),
  • Nie obżerałam się dzień wcześniej, żeby mój brzuch był w miarę płaski. :D Rano zjadłam tylko banana, bo ze stresu nie byłam w stanie wcisnąć w siebie nic więcej. Nie bierzcie ze mnie przykładu – zjedzcie porządne śniadanie, żeby mieć siły i dobrze się czuć.

Pomalowałam się na przymiarki, choć otrzymałam radę, że lepiej tego nie robić, bo jeśli ubrudzimy suknię, wówczas pokrywamy koszty jej czyszczenia. Na szczęście nic takiego nie miało miejsca, ale ze swojej strony dodam, że w razie czego na makijaż nałożyłam spray utrwalający, który również zapobiegł brudzeniu ubrań. W zasadzie żadna suknia nie miała kontaktu z moją twarzą i nie wiem, jaki fason musiałaby mieć suknia, żebym podczas przymiarek mogła ją ubrudzić (golf?).

Ale z tego też względu nie zdecydowałam się na opalanie natryskowe – nie chciałam brudzić sukni ślubnych i robić komukolwiek problemu. Opalanie natryskowe (tu możecie o nim poczytać) jest super i zazwyczaj nie pozostawia śladów na ubraniach, ale jeśli nawet delikatnie się spocicie podczas przymiarek, jest możliwość, że na sukni zostanie ślad po preparacie opalającym.

Moje przymiarki

Na przymiarki umówiłam się końcem października, gdy salon, do którego się wybierałam, ogłosił Trunk Show marki Demetrios (czyli taką kilkudniową okazję do przymiarek sukni ślubnych, które na co dzień nie są dostępne w salonie). Padło na datę 24.11, czyli naszą pierwszą rocznicę zaręczyn. Co za przypadek! ;) Na wycieczkę do Mielca (bo tam wybrałam się na przymiarki, o czym napiszę poniżej) zaprosiłam mamę i przyjaciółkę.

Przyznam szczerze, że jechałam zestresowana i z bólem brzucha. Bałam się, że nie spodoba mi się żadna suknia, że nie będę potrafiła podjąć decyzji, że w każdej sukni będę wyglądała niewystarczająco dobrze. Oczekiwania były ogromne. W sieci czytałam mnóstwo różnych historii na temat przymiarek i nastawiłam się na to, że być może nie podejmę dzisiaj tej decyzji, być może coś mnie zdenerwuje, być może wyjdę ze łzami w oczach. Kto wie, jak zareaguję – pierwszy raz w życiu mierzę suknie ślubne! A musicie wiedzieć, że należę do osób, które bardzo mocno wszystko przeżywają i jestem typem osoby, która z ogromnego smutku może przejść w 2 minuty do wielkiej radości i na odwrót. Na szczęście jestem też osobą, która lubi mieć wszystko perfekcyjnie przygotowane, więc wypytałam wcześniej koleżankę o wybrany salon i atmosferę w nim panującą, żeby wiedzieć, czego się spodziewać.

Podkarpacie – gdzie kupić suknię ślubną?

Nigdy nie pomyślałabym, że po suknię ślubną pojadę do Mielca! Mieszkam na Podkarpaciu i z moich obserwacji wynika, że zazwyczaj przyszłe Panny Młode z moich okolic po swoją wymarzoną suknię jadą do Rzeszowa lub do Krakowa. Moja siostra i przyjaciółka swoje suknie kupowały w Krakowie na ul. Długiej, czyli znanym zagłębiu salonów z modą ślubną. Skąd zatem wziął się Mielec? Już Wam wyjaśniam. Dużo wcześniej skontaktowałam się z marką Demetrios na Instagramie, wypytałam o to, gdzie będzie można zmierzyć ich suknie i okazało się, że w Mielcu! Nigdy wcześniej nie byłam w Mielcu, choć to tylko 55 minut jazdy samochodem z mojego mieszkania w Rzeszowie. Zatem umówiłam się na wizytę w salonie w Mielcu.

W zasadzie nie w salonie, bo w atelier ślubnym. I to pierwszym takim miejscu w Polsce, w którym oprócz sukni ślubnej, można kompleksowo zaopatrzyć się we wszystko, co niezbędne na ślubie.

Salon One Love Atelier Bridal w Mielcu

Dotarłyśmy na miejsce. Bez problemu znalazłyśmy miejsce parkingowe. Budynek z daleka rzuca się w oczy – jest nowoczesny i elegancki, wyróżnia się spośród innych. Weszłyśmy do środka, zostałyśmy przywitane i pokierowane na piętro.

Moja pierwsze wrażenie? Wow, ale tu ładnie! Salon jest naprawdę piękny. Powiedziałabym, że idealny. Wszędobylski róż zestawiony ze złotem – chyba nie muszę mówić, że to jedno z moich ulubionych połączeń! Stylowe meble, lustra ozdobione kwiatami. Wiedziałam, że jestem we właściwym miejscu.

Ale było coś jeszcze… Nad biurkiem zauważyłam mapę Barcelony. Zwróciłam na nią uwagę, bo Barcelona to jedno z moich ulubionych miejsc na świecie. Uśmiechnęłam się na ten widok, bo, co najlepsze, to właśnie 2 lata temu podczas mojego pobytu w Barcelonie, gdy trochę tam pomieszkiwałam, spacerowałam sobie po słynnym targu La Boqueria, kupowałam piekielnie drogie czekoladki na Halloween, relacjonowałam to na Instagramie i… zaczęłam rozmawiać z Kamilem, nie wiedząc zupełnie, że za jakiś czas ten człowiek zostanie moim przyszłym mężem!

…ale wróćmy do przymiarek…

Na piętrze poznałam Panią Ilonę, czyli właścicielkę One Love Atelier Bridal – to bardzo sympatyczna kobieta, która kocha to co robi i widać, że wkłada w swoją pracę całe serce. Zamieniłyśmy kilka zdań, opowiedziałam o swoich oczekiwaniach względem sukni ślubnej, po czym Pani Ilona poprosiła, żebym obejrzała suknie i wybrała, które modele chcę zmierzyć.

Koniecznie zobaczcie Instagram atelier – Pani Ilona dodaje zdjęcia z każdą przyszłą Panną Młodą, która zdecyduje się na zakup sukni! Dodatkowo na Instagramie codziennie pojawia się mnóstwo ślubnych inspiracji oraz na bieżąco dodawane są informacje na temat Trunk Show, zapisów na przymiarki i sukni ślubnych dostępnych w salonie: @One Love Atelier Bridal.

Trunk Show Demetrios

Podeszłam zestresowana do wieszaka z sukniami marki Demetrios. Serce waliło mi tak mocno, jakbym miała zaraz zdawać jakiś ważny egzamin! A to przecież tylko wybór sukni, w której za rok wystąpię na ślubie. Błahostka! ;)

Jestem dyplomowaną stylistką, mam specjalizację z doboru sukni ślubnej do sylwetki. Mam też dużą świadomość swojej sylwetki. Wiem, w czym wyglądam dobrze, a w czym źle. Na wstępie zaznaczyłam, że preferuję dekolt hiszpański i niekoniecznie dopasowany dół, bo zależy mi na komforcie. Delikatne ramiączka czy dekolt w kształcie V raczej odpadają. Mimo tej wiedzy, zmierzyłam każdą z opcji, którą wstępnie odrzuciłam, żeby upewnić się, czy aby na pewno mam rację.

Wybrałam 4-5 modeli (szczerze mówiąc, już dokładnie nie pamiętam ile). Nie upierałam się przy konkretnym fasonie czy kolorze – chciałam zmierzyć ile się da, żeby upewnić się, w jakiej sukni będę wyglądała i czuła się najlepiej. Wcześniej miałam w głowie listę z modelami, które chciałabym zmierzyć, ale na miejscu mój wybór nieco się różnił – zmierzyłam 3 suknie, które planowałam i 2, których nie brałam wcześniej pod uwagę. Na żywo suknie prezentowały się jeszcze lepiej, niż na zdjęciach!

Suknie marki Demetrios wykonane są z najwyższej jakości materiałów, z pięknych, włoskich koronek, wszystkie koraliki przyszywane są ręcznie. To suknie, które zachwycają i robią niesamowite wrażenie na żywo. Tutaj możecie zobaczyć wszystkie kolekcje marki: suknie ślubne Demetrios.

Na pierwszy ogień poszła przepiękna suknia Demetrios 1082. Mieniąca się, z idealnym dekoltem z tyłu. Dół tej sukni rozwala system! Jest tak piękny, że przez myśl przeszło mi, że jestem w stanie przymknąć oko na wąskie ramiączka, które nie do końca mnie do siebie przekonały. Czułam się w niej jak księżniczka!

Czas na kolejną – tym razem padło na model Demetrios 1119. Bardzo klasyczny model, wspaniały dół i jeszcze lepszy dekolt z tyłu. Cudo! Ale czułam się w niej optycznie wielka. Dekolt w kształcie litery V, o którym już wspominałam, sprawił, że nie zastanawiałam się długo nad tym modelem. Zmierzyłam, spróbowałam, doszłam do wniosku, że to nie jest moja suknia ślubna.

Trzecią suknią, którą mierzyłam była suknia Demetrios 200131. Najbardziej ekstrawagancka i zdobna. W mojej opinii to idealna suknia na ślub zimą! Wyobraźcie sobie, że każdy koralik na niej to ręczna robota! WOW! Suknia robi wrażenie… i to jakie! Bardzo spodobał mi się jej dół – dosyć nietypowy i ciekawy. Przez myśl mi nawet przeszło, że długie rękawy to super opcja, bo nie będę musiała myśleć o okryciu wierzchnim. Cudownie się w niej czułam, rozważałam ją przez chwilę, założyłyśmy do niej welon, ale do przymiarki czekały jeszcze dwie suknie, więc nie chciałam póki co podejmować decyzji.

Następnie Pani Ilona namówiła mnie na zmierzenie dwóch kolejnych sukni, których nie mogę Wam pokazać, bo…

I SAID „YES” TO THE DRESS!

Wybrałam suknię! Zmierzyłam ją raz, później drugi i wiedziałam, że to ta. Czułam się w niej wspaniale! Wcześniej nie brałam jej pod uwagę, choć widziałam ją kilkukrotnie, gdy przeglądałam suknie marki Demetrios. Pomyślałam, że to chyba nie suknia dla mnie, choć wiedziałam, że jest niepowtarzalna. Gdy ją zmierzyłam, zmieniłam zdanie. A później, podczas przymiarki ostatniej sukni, próbowałam wmówić samej sobie, dlaczego powinnam wybrać jedną, a nie drugą. Słyszałam, jak moja mama z przyjaciółką zachwycają się wybraną przeze mnie suknią. Mama wysyłała zdjęcia do sióstr i taty – każdy był zgodny, że suknia, którą wybieram, to TA SUKNIA. MOJA SUKNIA ŚLUBNA. Totalnie w moim stylu!

W momencie decyzji targały mną emocje. Nie wiedziałam, czy robię właściwie. Stresowałam się, bo dla mnie to naprawdę ważna decyzja i nie da się jej podjąć ot tak. Chciałam płakać, ale nie potrafiłam wydusić z siebie słowa. Teraz, gdy to piszę, mam łzy w oczach. Jestem szczęśliwa, bo wiem, że wybrałam właściwie.

Podsumowując…

Nie sądziłam, że wybór sukni ślubnej będzie tak niesamowitym momentem, że dostarczy mi aż tylu wrażeń. Cieszę się, bo trafiłam na przyjazny salon, w którym wszystko mnie zachwyciło: podejście do klienta, atmosfera, wnętrze. Teraz, gdy ktokolwiek zapytałby mnie o to, gdzie wybrać się na pierwsze przymiarki, bez wątpienia pokierowałabym do Mielca, do One Love Atelier Bridal. Nie do Krakowa czy Wrocławia, gdzie zdarza się, że za przymiarki trzeba płacić (co nie mieści mi się w głowie) lub trafia się na nieprzyjazną obsługę (wystarczy poczytać opinie w Google). Przed wyborem sukni ślubnej stajemy raz w życiu, dlatego niezwykle ważne jest, by wszystko odbyło się w miłej atmosferze.

  • Życzę każdej przyszłej Pannie Młodej, żeby trafiła na tak przyjazny salon jak ja!
  • Mojej mamie i przyjaciółce, które ze mną były w tym ważnym dniu, dziękuję za to, że doradziły mi szczerze i za to, jak zachwycały się, gdy miałam na sobie tę właściwą suknię. <3
  • Pani Ilonie dziękuję za wiedzę, profesjonalizm, podejście do klienta i wyrozumiałość.

Jestem taka szczęśliwa! Nie mogę doczekać się kolejnych przymiarek – moja suknia będzie w Polsce za 4 miesiące!

ZOBACZ RÓWNIEŻ

POPRZEDNI POST

NASTĘPNY POST

ZOSTAW KOMENTARZ

Twój adres email nie zostanie opublikowany.