Blog post

JAK DBAĆ O SKÓRĘ NA I PO WAKACJACH?

Jak dbać o skórę na wakacjach i po ich zakończeniu?

Lato kończy się nieubłaganie, ale to wcale nie oznacza, że w tym roku zabraknie nam okazji do łapania promieni słonecznych. Doskonale wiem, że wrzesień i październik to dla wielu z Was miesiąc, w którym udacie się na urlop. Grecja, Turcja, a może Egipt? To najczęściej wybierane kierunki na późne wakacje. Nie bez powodu – w tych wakacyjnych destynacjach pogoda cały czas dopisuje, w przeciwieństwie do aktualnej aury za oknem w Polsce (u mnie w tej chwili pada).

Niedawno wróciłam z greckiej wyspy Kefalonii. Przez tydzień łapałam promienie słoneczne, dzięki czemu teraz moja opalenizna wygląda naprawdę pięknie (brakowało mi tego!). Teraz robię wszystko, co w mojej mocy, by zatrzymać ją jak najdłużej. W dzisiejszym artykule postanowiłam Wam opowiedzieć, w jaki sposób dbam zazwyczaj o swoją skórę i włosy na wakacjach i tuż po nich. Zdradzę Wam moje magiczne sztuczki, które pozwolą zatrzymać opaleniznę na dłużej. Powiem też o błędach, jakie popełniałam w przeszłości, żeby nikt nie musiał ich powtarzać.

Jak dbam o skórę podczas wakacji?

Przede wszystkim stawiam na balsamy i olejki do ciała z odpowiednio wysokim faktorem. Nie wybieram filtru 10 SPF czy 15 SPF, bo doskonale wiem, jaki mam fototyp (o tym napiszę więcej poniżej), dlatego z uwagi na tę wiedzę i swoje dotychczasowe doświadczenie, używam regularnie kosmetyków do ciała z filtrem 20 SPF lub 30 SPF. W tym roku na Kefalonii używałam tego produktu: mleczko ochronne Lovea 30 SPF – świetnie mi się sprawdził, więc polecam. Preparat jest delikatny, nie zostawia tłustego filmu na skórze, nie brudzi ubrań i ładnie pachnie.

Mleczko ochronne, którego używałam w tym roku na Kefalonii.

Co sezon kupuję nowe kosmetyki, ponieważ balsam z ubiegłego roku nie działa już tak, jak działał rok temu (traci swoje właściwości). Dodam też, że balsam do opalania powinien wystarczyć nam na intensywny tydzień lub dwa wakacji i nie dłużej. Nawet nie powinniśmy wracać do domu z buteleczką, w której są resztki kosmetyku – to po prostu nie ma sensu. Szkoda miejsca w walizce. :)

Do twarzy obowiązkowo stosuję krem z filtrem 30 SPF lub 50 SPF – wybieram faktor w zależności od kondycji mojej skóry. Skłaniam się jednak ku 50 SPF. Mój sprawdzony od wielu lat krem to ten, który widzicie na zdjęciu poniżej – krem do twarzy Vichy Soleil 50 SPF. Nadaje się pod makijaż, ponieważ jest lekki i matuję skórę. Kupiłam go po raz pierwszy, gdy poddałam się zabiegom laserowego usuwania blizn na twarzy i od tego czasu jesteśmy nierozłączni. Świetnie sprawdza się zarówno na wakacjach, jak i po zabiegach intensywnie złuszczających naskórek (np. Retix C). Warto mieć go zawsze w swojej kosmetyczce.

Preparaty z filtrem zawsze nakładam na szyję i dłonie, bo to właśnie na tych częściach ciała skóra na starość zawsze wygląda najmniej korzystnie. Myślę, że wiecie o czym mówię. Pamiętajcie o tym zawsze, bo to dosyć istotna kwestia. :)

Kupuję kosmetyki, na których opakowaniu jestem w stanie przeczytać, czym dokładnie jest wybrany produkt. 2 lata temu byłam na grudniowych wakacjach w Egipcie. W połowie pobytu skończył mi się balsam do opalania. Postanowiłam kupić na miejscu produkt z filtrem. Kupiłam, stosowałam go i było wszystko w porządku (bo byłam już wcześniej opalona). 2 miesiące później leciałam do Wietnamu, była zima, w sklepach nie było dostępnych produktów do opalania. Postanowiłam zabrać ze sobą buteleczkę produktu z Egiptu. To ogromny błąd! Nie wiem do dzisiaj, czym był dokładnie ten preparat. Podejrzewam, że mógł być to kosmetyk przyspieszający opalanie. Niestety, nie poradził sobie z azjatyckim słońcem, a ja przez kilka dni chowałam się pod warstwami ubrań, bo miałam spaloną skórę. Nie popełniajcie tego błędu.

Niestety, w Wietnamie doprowadziłam do II stopnia oparzenia – na mojej skórze pojawiły się pęcherze. Nie miałam przy sobie niczego, co mogłoby ukoić spalony naskórek. Szukałam w wielu sklepach żelu aloesowego. Niestety, w większości były to wodniste mazie, które nie pomagały. Od tego czasu zawsze wożę ze sobą chociaż małą buteleczkę sprawdzonego żelu aloesowego Holika Holika, który zawiera w sobie aż 99% aloesu. Do kupienia są dwie pojemności 250 ml i 55 ml. W Notino znajdziecie je w bardzo atrakcyjnej cenie (odpowiednio: 35,40 zł i 20 zł), a co najlepsze – dostępne są przez cały rok. Tu możecie go znaleźć: żel aloesowy Holika Holika.

Jak określić swój fototyp?

Określenie fototypu wcale nie jest takie trudne! Istnieje aż 6 fototypów, czyli typów skóry, które są podzielone ze względu na kolor skóry, oczu i włosów, a tym samym ze względu na zawartość melaniny. Oto one:

  • Fototyp I: bardzo jasne włosy, biała lub bladoróżowa cera, często piegi, włosy blond/rude, oczy jasne: niebieskie/zielone/piwne,
  • Fototyp II: blada cera, oczy jasne: niebieskie/zielone, włosy jasny blond,
  • Fototyp III: jasna cera, oczy jasne lub ciemne, włosy ciemny blond lub jasny brąz,
  • Fototyp IV: oliwkowa cera, ciemne oczy, włosy brązowe,
  • Fototyp V: brązowa, lekko śniada skóra, włosy ciemne brązowe, oczy ciemne,
  • Fototyp VI: śniada cera, włosy ciemne, oczy ciemne.

Jak się domyślacie, fototyp I potrzebuje o wiele większej ochrony słonecznej, niż fototyp V czy VI. Fototyp I i II łatwo spala się na słońcu, ma trudności z opalaniem. Te fototypy powinny stosować filtry z wysokim faktorem (najlepiej powyżej 30 SPF). Fototyp III powinien stosować kremy z filtrem z faktorem 20-25, fototyp IV 15-20 SPF, fototyp V 15-10 SPF, a fototyp VI może sobie pozwolić na najniższy faktor. Zasada jest taka: im wyższy fototyp, tym niższy filtr.

Jak dbać o włosy na wakacjach i po powrocie?

Nie zapominamy oczywiście o włosach! Na wakacje koniecznie zabieram ze sobą nakrycie głowy: może to być zarówno czapka z daszkiem, jak i kapelusz czy chustka, z której tworzę misterny turban. Ważne, żeby moje włosy miały jak najmniejszy kontakt z promieniami słonecznymi i żebym nosiła regularnie kapelusz czy chustkę.

Zabieram ze sobą również kosmetyki do pielęgnacji włosów – stawiam na sprawdzone preparaty, staram się nie korzystać z hotelowych produktów typu 3 w 1. Szampon i odżywka mocno nawilżająca to konieczność. Do walizki tym razem spakowałam również olejek arganowy w opakowaniu podróżnym i to był strzał w dziesiątkę, ponieważ olejek doskonale nawilżał moje włosy po ich całodniowym kontakcie ze słońcem, solą morską i wiatrem.

Regularnie farbuję włosy (średnio co 1,5 miesiąca). Jeśli wiem, że czekają mnie wakacje, staram się tego nie robić tuż przed samym wyjazdem, więc odpuszczam wizytę u fryzjera. Wam również radzę tak robić, bo wizyta po wakacjach ma o wiele więcej sensu. Moje włosy po wakacjach były wręcz spragnione odwiedzin w salonie fryzjerskim, dlatego udałam się do niego kilka dni po powrocie i… skróciłam włosy o 15 cm! Nie mówię Wam, żeby skracać kosmyki aż o tyle, ale 3-5 cm jak najbardziej wskazane. :)

Pielęgnacja skóry po urlopie

Powiem krótko: nawilżanie, nawilżanie i jeszcze raz nawilżanie. To konieczność, jeśli chcecie, by opalenizna została z Wami jak najdłużej. Ja codziennie rano i wieczorem nawilżam ciało balsamem do suchej skóry. Dodatkowo do wanny dolewam olejek nawilżający, który wygładza skórę i ją koi. Dodatkowo raz w tygodniu złuszczam martwy naskórek peelingiem kawowym. Przy takiej pielęgnacji intensywna opalenizna zostanie ze mną na dłużej.

Mam nadzieję, że moje dzisiejsze rady oraz historie uchronią Was przed spaloną skórą i pozwolą Wam cieszyć się piękną opalenizną jeszcze długo po urlopie! :)

ZOBACZ RÓWNIEŻ

POPRZEDNI POST

NASTĘPNY POST

ZOSTAW KOMENTARZ

Twój adres email nie zostanie opublikowany.