Blog post

MOJE PRZYGOTOWANIA DO ŚWIĄT – POWRÓT Z MEKSYKU, PREZENTY I ŻYWA CHOINKA

Hej Dziewczyny!

Niemalże tydzień temu wróciłam z Meksyku. Było naprawdę pięknie i upalnie – wkrótce umieszczę relację na blogu z ogromną ilością zdjęć, więc bądźcie czujne, ale dziś nie o tym… Będzie o choince, rodzinie i prezentach. :)

To mój pierwszy w życiu grudzień, w którym nie czułam ani trochę atmosfery zbliżających się Świąt Bożego Narodzenia. Owszem, wzdłuż głównej ulicy w Tulum rozwieszone zostały świąteczne dekoracje z wielkimi napisami Feliz Navidad, co po hiszpańsku oznacza Wesołych Świąt, domki w naszej okolicy migały jak szalone od licznych światełek, a w sklepach regularnie natykałam się na czapki Mikołaja czy bożonarodzeniowe słodycze. Muszę szczerze przyznać, że palmy i błękit morza nijak nie pasują mi do magii świąt, o której tyle się mówi…

To mój pierwszy w życiu grudzień, który spędziłam na plaży, łapiąc promienie słońca i naprawdę świetnie się bawiąc. W pewnym momencie dotarło do mnie, że jednak brakuje mi świątecznej atmosfery, pełnej radości krzątaniny, szukania odpowiednich prezentów czy pakowania ich, a nawet infantylnych świątecznych reklam w radio i wałkowanego po stokroć „Last christmas” – do tego stopnia, że już podczas powrotu do Polski, na lotnisku w Toronto, zaczęłam zamawiać pierwsze drobiazgi dla bliskich mi osób.

Uwielbiam dawać prezenty moim bliskim, sprawiać im niespodzianki i bacznie obserwować ich miny podczas otwierania misternie zapakowanych paczek. Zwłaszcza, że w moim domu rodzinnym często dajemy sobie prezenty, które zamiast uśmiechu na twarzy, wywołują głośny śmiech. Przykład? W tym roku moja najmłodsza siostra Klaudia (odpowiedzialna za sporą część zdjęć na blogu, również tych z dzisiejszego wpisu) na swoje 19. urodziny otrzymała od taty konia na biegunach. Serio! Bo regularnie wypominała mu, że w dzieciństwie spalił jej ulubioną zabawkę i w żartach twierdziła, że nie może mu tego wybaczyć. Jej reakcja na widok konia na biegunach, który wydaje dźwięki? Absolutnie bezcenna! Co najzabawniejsze i w co nadal do końca nie mogę uwierzyć – koń do dzisiaj stoi w jej pokoju!

Od dawna miałam przygotowaną odpowiednią listę prezentów zarówno dla rodziców, jak i sióstr czy chłopaka, więc z tym nie było żadnego problemu. Mam nadzieję, że każdy z nich ucieszy się na widok tego, co otrzyma już lada dzień. Natomiast pierwszy raz postanowiłam sprawić prezent również samej sobie. Ten rok był dla mnie wyjątkowy i wyjątkowo ciężki, więc tłumaczę sobie, że jak najbardziej zasłużyłam na mały podarunek od samej siebie. Wybór padł na złoty naszyjnik z małym ananasem marki W.KRUK.

Dlaczego akurat ananas? Bo kojarzy mi się z wakacjami, beztroską, latem, wszystkimi wyjazdami w ciepłe miejsca, których, mam nadzieję, będzie więcej i więcej. Postawiłam na złoto, ponieważ nie chcę rozstawać się z naszyjnikiem nawet na chwilę, a to oznacza dla niego niekiedy dość ciężkie warunki, z którymi na pewno doskonale sobie poradzi.

I wiecie co? Pierwszy raz w życiu mam swoją własną, żywą choinkę! Tak się cieszę! Nigdy nie spodziewałam się, że wybór choinki może sprawić aż taką frajdę, choć trzeba przyznać, że drzewko jest dosyć ciężkie. Przystroiłam je w kolory, które najbardziej kojarzą mi się ze świętami – biel i złoto.

W tym roku pewnie wyjątkowo nie upieczemy z Klaudią pierników (bo studia i praca), ale wiecie co? Nie to jest najważniejsze w tych całych świętach. Ważne, żeby spędzić je wśród bliskich z uśmiechem na twarzy i poczuć prawdziwą magię świąt. I tego właśnie sobie i Wam życzę… :)

Naszyjnik – W.KRUK

*Wpis powstał we współpracy z marką W.KRUK.

POPRZEDNI POST

NASTĘPNY POST

6 comments

  • Ewa Macherowska

    22/12/2017 at 08:50

    Świetny wpis i zdjęcia! Choinka jest piękna ;)

    1. Plaamkaa

      23/12/2017 at 02:09

      Dziękuję! :)

  • Ddddd

    22/12/2017 at 13:52

    Ponawiam pytanie. MegaN butik na facebooku. Czy to czasem nie twoje zdjecie z bloga?

    1. Plaamkaa

      23/12/2017 at 02:09

      Moje, moje – dzięki, już napisałam. :)

  • Monika

    22/12/2017 at 16:31

    Świetne zdjęcia w iście świątecznym klimacie! Piękny naszyjnik oraz choinka. Nie wpadłabym na przystrojenie drzewka piórami. :D Przy okazji, gdzie kupiłaś spodnie i w którym sezonie? Dla Ciebie również zdrowych, wesołych oraz radosnych świąt spędzonych w ciepłej, rodzinnej atmosferze. :)

    1. Plaamkaa

      23/12/2017 at 02:08

      Kochana, dziękuję za komentarz! :)) Pióra kupiłam w Castoramie, są przepiękne. Spodnie są sprzed 3 miesięcy kupione w Stradivariusie. Wesołych Świąt! :)

ZOSTAW KOMENTARZ

Twój adres email nie zostanie opublikowany.