Blog post

PODSUMOWANIE ROKU 2018

19.11.2018, 12:50

Do końca roku wprawdzie zostało jeszcze 42 dni, ale mnie już dzisiaj wzięło na pisanie podsumowania. Teraz, już, natychmiast. Więc siadam do komputera i piszę. Uśmiecham się pod nosem, gdy przypominam sobie o ubiegłorocznym podsumowaniu. Ze mną chyba coś ewidentnie jest nie tak, że już w połowie listopada uznaję rok za zakończony i zabieram się za pisanie podsumowania. (Aktualizacja z 29.12 – Już wiem, jak wielkim błędem było pisanie podsumowania w listopadzie. Muszę uzupełnić wpis o wszystko to, co wydarzyło się w grudniu!:D) W 2017 zrobiłam identycznie, sami zobaczcie: Podsumowanie roku 2017. W ubiegłym roku zaczęłam pisać w samolocie zmierzającym do Kanady, a następnie na Kubę i do Meksyku. Ten dzisiejszy piszę w mieszkaniu w Krakowie. Cóż. Nie czeka mnie już żadna wielka podróż życia w tym roku, ale sporo się wydarzyło przez te ostatnie 11 miesięcy, warto więc o tym wspomnieć.

Jak wyglądał mój 2018 rok? 

Przede wszystkim ani jednego dnia 2018 roku nie przepracowałam na etacie. To dla mnie ogromna zmiana, choć zdarza się, że doprowadza mnie do szału. Wysypiam się, czasami aż nazbyt. Nie mam aż tak częstych interakcji z ludźmi jak w biurze na etacie, a żeby wypić z kimś kawkę w południe, muszę się na nią umówić. Już nie wystarczy sms „za 2 minuty w kuchni”. Muszę przyznać, że trzeba mieć doskonale dopracowany plan dnia i silną wolę, żeby tak po prostu wziąć się do pracy, gdy nie ma takiej potrzeby ani nikt nie stoi nad głową z zegarkiem odliczającym deadline. Staram się, robię co w mojej mocy, ale i tak ciągle jestem zdania, że robię za mało. Do tego stopnia, że wczoraj była niedziela, a ja całe popołudnie i wieczór przepracowałam. Wniosek: uważajcie, czego sobie życzycie. Tak czy inaczej taka praca jest cudowna i jestem wdzięczna, że każdego dnia mogę się wyspać, a moim szefem… jestem ja. Całkiem fajny układ. :D

Moje wyjazdy nie są już odcięciem się od pracy. To praca w 90%. Cały czas biegam z cholernie ciężkim aparatem, robię mnóstwo zdjęć i zapisków, by następnie pokazywać je tutaj. A później wracam, retuszuję zdjęcia, piszę teksty i zapraszam Was w kolejną podróż z Plamką po świecie. Marzy mi się dron, licencja i kręcenie filmów z góry, a do tego rozkręcenie kanału na YT. Do zrealizowania jak najszybciej się da.

Nadal nie wiem, kim zostanę, gdy będę dorosła, ale wiem, że dorosłość dopadnie mnie prędzej czy później. W końcu od ponad miesiąca mam już 27 lat, a to ewidentnie bliżej trzydziestki. I zauważam pierwsze zmarszczki na czole. Powinnam coś z nimi zrobić? (Aktualizacja z 10.12 – Zrobiłam!)

Nie zrobiłam ani jednego tatuażu w 2018. Nie wiem dlaczego, ale postaram się to nadrobić. Pomysł już jest. :)

Raczej nie stoję już w korkach, staram się ich unikać, więc nie mam na co narzekać. Przerzuciłam się nawet na komunikację miejską w Krakowie i okazało się, że jest całkiem spoko, choć dość często zdarza mi się zapomnieć o skasowaniu biletu w tramwaju. Ostatnio częściej niż autem, latam samolotem. :D

I odbyłam aż 30 lotów! To mój rekord, a wiem, że w tym roku czekają mnie jeszcze 4. Niestety, strasznie cierpię podczas każdego lądowania. Ciśnienie rozsadza mi głowę i uszy. Nic nie słyszę. Nie pomagają cukierki, woda ani cokolwiek innego. Jeśli macie jakiś skuteczny sposób, dajcie znać. Z chęcią sprawdzę. (Aktualizacja z 29.12 – 39 lotów w ciągu roku, wooow!)

Staram się mieć dystans do statystyk, choć Instagram przyprawia mnie o ból głowy. Algorytmy sprawiają, że najfajniejsze zdjęcia docierają do małej ilości osób. Szlag mnie trafia, piszę do Oli z bloga aleksandranajda.pl i rozkminiamy co by tu zrobić. Nic. Nie da się walczyć z wiatrakami. Cały czas się tym przejmuję, choć niektórzy twierdzą, że to dlatego, że nie mam większych problemów. Całe szczęście, jeśli to prawda. I niech nawet tak zostanie, bo nie chcę mieć większych problemów. Ale te statystyki… ehh!

Wróciłam na treningi do mojej trenerki Sabiny. Po 1,5 rocznej przerwie. Nic się nie zmieniło. Nadal jest mega wycisk, ale już nie boję się na nie chodzić (bo kiedyś naprawdę się bałam:D). Sabina jest super, treningi też. Mam nadzieję, że kiedyś dojdę do wymarzonej formy. A do tego długa droga.

Moje podróże w 2018 roku

2018 rok upłynął mi pod znakiem podróży. W pierwszej połowie roku wyjechałam aż na 3 miesiące do Azji, a tam zwiedziłam:

Ale jeszcze wcześniej w styczniu udało mi się zahaczyć o Włochy, by pojeździć na nartach.

Wróciłam w maju. Wiosna w pełni. Codziennie biegałam, podziwiając rozkwitające drzewa akacji. Byłam taka szczęśliwa! Kocham wiosnę, serio! Gdy patrzę na to, co dzieje się za oknem, marzę, by przenieść się w czasie albo w przeszłość do maja 2018, albo w przyszłość do maja 2019. W każdym razie: poproszę maj! <3

W lipcu przyszedł czas na hiszpańską Esteponę i pierwsze oficjalne tygodniowe wczasy, choć i tak robiłam tam zdjęcia na bloga. :D

Zahaczyłam też o Gibraltar.

W sierpniu wybrałam się na dwa tygodnie do Włoch, w tym 5 dni spędziłam w Rzymie.

Po powrocie nie udało się usiedzieć długo na miejscu. Trochę z okazji urodzin, a trochę nie poleciałam na dwa tygodnie do Barcelony.

Gdy byłam w sierpniu w Rzymie, nie spodziewałam się, że w tym samym roku zawitam tam ponownie. I zawitałam! Z laureatami konkursu #JadeDoRzymu organizowanym przez Alior Bank i Mastercard. To zdecydowanie moja najlepsza kampania na blogu w 2018 roku. A może i kiedykolwiek! Super uczucie, gdy możesz zabrać ze sobą dwie obserwatorki na zakupy do Rzymu. Niezapomniana przygoda!

Aktualnie jestem tydzień po powrocie z Rzymu, ale już teraz wiem, że za miesiąc spędzę 3 dni w Mediolanie z moją najmłodszą siostrą. To prezent dla niej z okazji ubiegłorocznej Gwiazdki, który dopiero teraz uda nam się zrealizować. Nie mogę się doczekać! <3

(Aktualizacja z 29.12 – byłyśmy w Mediolanie, było cudownie!)

W połowie grudnia udało mi się jeszcze polecieć na najbardziej szalony tydzień tego roku do Egiptu! Będzie o tym kilka wpisów w 2019! :)

Aktualizacja z 29.12

Nie spodziewałam się, że będę tu cokolwiek dopisywać, a jednak… Początkiem grudnia moje życie zrobiło jeden krok w tył – teraz już wiem, że tylko po to, by zrobić kilka do przodu. Wtedy było mi źle, płakałam całymi dniami i nie przypominałam Plamki, którą znacie. Na szczęście mam w pobliżu ludzi, którzy potrafią mnie ogarnąć i nie dość, że przywrócić do życia, to jeszcze przywrócić uśmiech na twarzy. Okazało się, że nie ma tego złego, że świat się nie skończył, ziemia jest cały czas w ruchu, a ja z dnia na dzień mogę być znowu najszczęśliwszym człowiekiem na świecie. I jestem! Dziękuję wszystkim, którzy mnie wspierali i pili ze mną wino do upadłego :D – Wy wiecie najlepiej, że to o Was! <3 Jestem mega wdzięczna! I już teraz wiem, że 2019 będzie cudowny! :))

komplet (spódnica i sweter) – Sukienkowo, klapki – DeeZee

Dziewczyny, ostatnio dostałam od Was mnóstwo pytań o mój obraz ze zdjęciem z Kuby. Zarówno obraz na drewnie ze zdjęciem z Kuby, jak i puzzle ze zdjęciem z Kambodży zamówiłam na stronie MojObraz.pl. Zdjęcia robiłam telefonem, a mimo tego jakość wykonanych produktów jest na baaaardzo wysokim poziomie. Taki obraz czy puzzle to świetny pomysł na prezent! W sklepie znajdziecie również inne produkty, np. obraz na płótnie czy etui na telefon. Super sprawa! :)

PS Życzę Wam cudownej zabawy w tę ostatnią noc roku! Do usłyszenia w 2019! <3

POPRZEDNI POST

NASTĘPNY POST

8 comments

  • Ewa Macherowska

    30/12/2018 at 16:00

    Szczęśliwego Nowego Roku kochana! :)

    1. Plaamkaa

      30/12/2018 at 22:22

      Wzajemnie! <3

  • Ann

    30/12/2018 at 21:51

    Plamka, opowiedz o grudniu, myślę że dla wielu będzie pomocne jak po kroku w tył, podnieść się i jak to ujelas – zrobić kilka kroków w przód. Pogratulować!

  • Monika

    30/12/2018 at 22:00

    Uwielbiam Twojego bloga oraz zdjęcia! Wpisy dotyczące wyjazdów mega mnie wkręcają, a te modowe inspirują. Wszystkiego najwspanialszego z okazji zbliżającego się nowego roku. Oby był jeszcze lepszy niż aktualny. :) Przy okazji, udanej zabawy sylwestrowej.

    1. Plaamkaa

      30/12/2018 at 22:33

      Monika, kochana moja, dziękuję Ci serdecznie za każdy komentarz zostawiony w tym roku na moim blogu! Wszystkiego najpiękniejszego! <3

  • Malwina

    06/01/2019 at 09:33

    Sudafred spray pół godziny przed lotem i przed samym startem i chwilę przed ladowaniem, jeśli jest potrzeba to częściej. Polecam jest duza poprawa. Do tego landrynki, gumy.

  • Lili

    06/01/2019 at 21:33

    Czym się zajmujesz ?

  • aneta

    09/01/2019 at 13:35

    Czy Ty juz nie jestes ze swoim chlopakiem?

ZOSTAW KOMENTARZ

Twój adres email nie zostanie opublikowany.